Tego ostatniego przypomina mi trochę Mikołaj, zwany tak nietrafnie świętym jak niejaki W. Bartoszewski profesorem, a w aktach IPNu figurujący jako TW Dziadek Mróz. Gdzieś tam, daleko, na mroźnej Północy sprytnie zaprzągł do niewolniczej pracy rzesze Elfów, samemu spijając miód pochwał i honorów. Nie mam i nigdy nie miałem zbyt wielkich oczekiwań wobec tego jegomościa, zresztą odbieranie od niego prezentu, który powstał w wyniku wyzysku, byłoby niegodne i moralnie obrzydliwe. Na wszelki wypadek jednak, gdyby zechciał podrzucić mi prezent, spinam nocą pośladki i odwracam się nimi do ściany, bo jakoś spaślak w czerwonych rajtuzach zjawiający się w środku nocy przy łóżku budzi we mnie skojarzenia z czymś niesympatycznym.
Zima to jednak moja ulubiona pora roku. Czekam na tą prawdziwie śnieżną i siarczyście mroźną. Uwielbiam wirujące w powietrzu płatki śniegu, chrzęst zmarzliny pod butami, malowidła z kryształków lodowych na szybach, białe kopuły pokrywające brzydotę codzienności i... psie kupy, widok ludzi fikających koziołki na śliskiej nawierzchni. Jedynie trochę mniej odpowiadają mi przemoczone buty, drapanie szyb w samochodzie i zamarznięte gluty na wąsach i brodzie...
Nie każdy jest zimnolubny. Ja cierpię latem ale Lui Lu potrzebuje ciepełka. Moje gorące i kochające ją serce czasem nie wystarcza - musi się więc w coś ciepłego a zarazem modnego opatulić. A cóż może być bardziej wystrzałowego niż fatałaszek z kocimi motywami?
Nic tak chyba też nie cieszy kobietę niż nowy ciuszek, prawda? Mi do szczęścia za to wystarczy tylko dobra książka, przy której mógłbym odpłynąć w inne światy. Lui Lu sprawiła mi ogromną niespodziankę i samodzielnie wykonała dla mnie zakładkę - kocią główkę z ząbkami, za które sprytnie zahacza się stronicę:
Lui okazała się też być... mistrzynią Painta... Kochana dziewczyna, prawda?
Wróćmy jeszcze do wyzysku i niewolniczej pracy Elfów... Wizerunek Mikołaja zwanego Świętym jest powszechnie znany. Nikt natomiast nie wie jak naprawdę wyglądają Elfy zamknięte w jego obozach pracy. Spiczaste uszka i czapeczki, śmieszne kubraczki, buciki z zagiętym noskiem - wszystko to popkulturowa bzdura! Uwaga... Odtąd Wasze święta nigdy już nie będą takie same... Oto chwila prawdy...
W ciągu kilku ostatnich dni wykonaliśmy z Lui Lu 5 tysięcy takich paczuszek ze słodkościami, które zostaną rozdane dzieciakom w imieniu tego #%@^$%#!!! podczas niedzielnej Wielkiej Parady Mikołajowej w moim mieście... :)
Ogłoszenia parafialne
Wykonane przez Abigail (z bloga "Koty, pies i węże") Wunderbomben i choinka z naszymi kotami trafiły do jej "Bombkowa". Właściwie to Bombkowo jest naszym wspólnym dobrem kociosfery, bo znajdują się tam również choineczki z kotami innych zaprzyjaźnionych blogerów. Abigail przesyłamy moc uścisków za stworzenie najcudowniejszego, bo kociego, świątecznego lasu :) Dziękujemy pięknie! Po ubiegłorocznej demolce w wykonaniu Mefisto nie planujemy raczej prawdziwej choinki w domu, ta więc będzie jedyną w naszej Tawernie:






