sobota, 14 lipca 2012

Spacerkiem po Przemyślu. Park Zamkowy cz.1

O tym, że Mefisto jest ciekawym świata, niezmordowanym i dzielnym kotem spacerowym przekonaliście się już czytając moje poprzednie posty. Oprócz codziennych spacerów po najbliższej okolicy (Pierwszy spacer, Na pochyłe drzewo koty skaczą, Reminiscencje z wiosennych spacerów), bez których już ani my ani nasz kocur już sobie nie wyobrażamy rozkładu dnia, wypuszczamy się na dalsze wypady. Ostatnio dotarliśmy na jedno z okalających Przemyśl wzgórz Zniesienie i wdrapaliśmy się na Kopiec Tatarski.

Mefisto najlepiej czuje się na terenie okalającym budynek, w którym mieszkamy (będącym pozostałością po koszarach Austro-Węgierskiej Armii Cesarsko-Królewskiej z końca XIX w.), gdzie czuje się jak pan i władca, niepodzielnie sprawując pieczę nad swoim terytorium. Drugim takim miejscem, do którego coraz częściej się wyprawiamy jest Park Zamkowy (zwany też Parkiem Miejskim).

Jest to miejsce niezwykle urokliwe, posiadające bogatą historię, obfitujące nie tylko w przyrodę, ale również w wiele ciekawych i historycznych miejsc. Choć sam park jako taki został założony dopiero w 1842 r., to czuć tu zarówno powiew średniowiecza - otacza on przecież wybudowany za czasów króla Kazimierza Zamek, ale znajdziemy tu też pozostałości po sławetnej Twierdzy Przemyśl z XIX w., a nawet pamiętające jeszcze założycieli miasta pozostałości rotundy i monasterium z IX w., czy palatium książęce z X w. Kocham to miasto za jego ponad tysiącletnią historię, której pozostałości, ale i wciąż żywe przykłady, wyzierają z niemal każdego zakątka, kocham je też za takie miejsca, gdzie niemal w samym centrum miasta, można poobcować z przyrodą, rozkoszować się zielenią, powietrzem, a nawet widokiem dzikich zwierząt.

 Park zajmuje powierzchnię około 20 ha, tak więc jest to sporo terenu, a jak widzicie jest w nim wiele ciekawych miejsc do odwiedzenia. Z kotem jako partnerem włóczęgi jest niemożliwością dotarcie do nich wszystkich za jednym razem. Dlatego relacje z naszych spacerów po Parku i Wzgórzu Zamkowym będziemy Wam dawkować, za każdym razem odwiedzając z Mefisto coraz to inny zakątek Parku.



Jest to wymarzone miejsce do spacerów, romantycznych spotkań, ale też posiedzeń libacyjno-rozrywkowych, czy jak się za chwilę przekonacie spacerów z kotem, o ile jest tak dzielny i wytrwały jak nasz Mefisto...



 Z racji tego, że jestem wciąż jeszcze chory (ale też z powodu męczących kocurka upałów) zawiesiliśmy takie dalsze wypady. Jest to więc zaległa relacja ze spaceru jeszcze z czerwca, gdy słoneczko tak jeszcze nie doskwierało.



 Na pierwszy raz wybraliśmy tą część Parku, bardziej "dziką", z dala od alejek spacerowych, tak by wędrówka dla Mefisto była przyjemnością i pozbawiona stresu z powodu hałaśliwie i często dziwnie zachowujących się ludzi.


Pięknie prawda? Wydawałoby się, że jesteśmy gdzieś z dala od miasta, w lesie, a to niemal centrum Przemyśla!



Mefisto pokochał Park. Wokół tyle drzew, roślinek, krzaczków, tyle zapachów, tyle pełzających, skaczących, fruwających, kicających żyjątek, tyle odgłosów wydawanych paszczowo czy dziobowo przez stworzonka wszelakie... Wiecie, że czasem, oprócz jeży, jaszczurek czy wiewiórek, można tu spotkać lisa, sarnę czy jelenia?



Stare pnie kryją w sobie różne tajemnice a wiatr w gałęziach opowiada pradawne historie...


Pora wracać... Prawie trzy godziny spacerku, a odwiedziliśmy zaledwie niewielką część tego przeuroczego miejsca. A gdzie Zamek Kazimierzowski, a gdzie Wzgórze Trzech Krzyży, gdzie Domek Ogrodnika, Pastuszek, Ciurek... Tyle ciekawostek i przecudnych zakątków kryje nasz Park... Ale o tym, następnym razem...



22 komentarze:

  1. To jest niesamowite,że on tak Wam ładnie chodzi na smyczy...jak pies...
    Ładne plenery macie ;-)))
    Czarna Dama z czarną łasiczką :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, przekażę Lui, o ile czegoś nie przekręcę (w stylu: wiesz, wyglądasz na tych zdjęciach jak Łasiczka z Czarną Pumą)to będzie zadowolona :))))

      Usuń
    2. A jak to pasuje do całości bloga :-)))
      Czarna Dama z Czarną Pumą moją muzą ...

      Usuń
  2. Uwielbiam patrzeć na te jego wojaże!! Nawet mój pies nie chodzi tak grzecznie na smyczy!! ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się robić tak, żeby kot jak najmniej odczuwał moją obecność. Niby jest na uwięzi, ale zawsze trzymam się lekko z tyłu, nie popędzam, ewentualnie delikatnie szturcham w tyłek, tak by obrał właściwy kierunek :) Daje mu to poczucie, ze chodzi gdzie chce i jest szczęśliwy. Gorzej z powrotami, potrafi rozedrzeć się na całe gardło, oburzony, że musimy wracać :)

      Usuń
  3. Zapraszam na bloga do sprawdzenia listy kotów biorących udział w konkursie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałem, przejrzałem i teraz intensywnie dumam nad faworytami, a jest tego sporo :)

      Usuń
  4. A co się dzieje, kiedy jakiś pies zainteresuje się Mefistem? Czy nie jest to niebezpieczne? Sama chodziłam z moim Kajtkiem, ale myślałam, że z nerwów wykituję, wciąż rozglądałam się dookoła i sądzę, że jeśli pies by zaczął na mnie skakać, gdy mam kota na rękach, to źle by się dla mnie i kota mogło skończyć - ja byłabym podrapana, a kot mógłby uciec;(
    Piękna para na zdjęciach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkań z psami albo innymi kotami mamy coraz więcej. Różne są reakcje Mefisto, to zależy na ile czuje się w danej sytuacji bezpieczny lub mocny. Czasem jest ofukiwanie, czasem ignoruje psy z taką miną wyższości, czasem się najeży (irokez na plecach i ogon jak szczota), zdarzało się, że po prostu pogonił jakiegoś psa albo pizgnął łapką :) Gorzej, gdy jest zaskoczony, to niemal zawał serca u kota. Była taka sytuacja, że sobie coś tam obwąchiwał i niespodziewanie z dwóch stron został otoczony przez psy. Ale o dziwo, psy raczej starają się zaprzyjaźnić z Mefisto. Z obcymi kotami jest różnie, ale tu już wchodzi w grę obrony terytorium. Natomiast najwięcej stresu powodują ludzie, ich nieskoordynowane ruchy, hałaśliwe zachowanie, tupanie, bieganie i neandertalskie odgłosy paszczowe....

      Usuń
  5. I przez takie zdjecia i opisy mam ochotę wziąć Tigera pod pachę i wyjść z nim gdzieś na spacer.. boję sie tylko konsekwencji w postaci jojczenia pod drzwiami 24 na dobe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest to niestety uciążliwe. Jak kot pokocha spacery to żyć nie daje. Ja mam koncerty paszczowe na okrągło. A teraz szczególnie, bo Mefisto jest bardzo spodniecany spotkaniami z różnymi kotami i nosi go po całym domu mimo, że wykastrowany. Od kilku dni ma stałą porę, o której zaczyna się drzeć... jest to około 3.30 rano :) Udaję, że śpię, wtedy robi kilkukrotną przebieżkę tam i spowrotem po mnie. A jeszcze wpadł na genialny pomysł, stojąc koło łóżka na tylnych łapkach robi mi długi przeciągły wrzask prosto do ucha :)

      Usuń
    2. Ma sposoby chłopak :D Zaradny !! Podejrzewam, że po takim pisku w srodku nocy zasnąć już trudno.

      3.30? To on lepszy niż koguty.

      Usuń
    3. Baldrick był bardziej subtelny i miał lepsze wyczucie czasu. Zakodował sobie, że mniej więcej o szóstej z minutami wstaję, czy raczej próbuję wstać do pracy. Grzecznie podchodził do łóżka o tej porze i delikatnie albo pacał łapką albo ocierał się pyszczkiem o twarz. To było urocze. Niestety nie odróżniał dnia roboczego od weekendu :)

      Usuń
  6. Cudne spacery odprawiacie. Mefisto to prawdziwy szczęściarz, że ma taki Personel ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Personel, podoba mi się to określenie, kradnę :))) Zawsze to lepiej brzmi niż... służba :)))

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na maila przyszło mi powiadomienie, że pisałaś komentarz, ale go wcięło. Ja nie usuwałem, ale zauważyłem, że blogspot płata czasem figle, kurde.

      Usuń
  8. Zapraszam do głosowania :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jasne jak słońce Jasna, że jasne, że zagłosuję, tylko wybór jest tak duży, że nie jest tak łatwo podjąć decyzję. Zrobimy z Lui naradę :)

      Usuń
  9. Aaaaa... wybaczcie, że nie na każdym waszym blogu komentuję Wasze posty. Wciąż mam karuzelę w głowie i za przeproszeniem braci mroczki przed oczami. Poprawię się jak tylko mi się poprawi, ot co!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo piękny leśny park macie w okolicy :)
    Aż żałuję że ja ze swoimi kotami nie chodzę na takie spacerki ;)
    Mefisto w żywiole ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajne miejsce. Tu akurat tą dziką (choć nie najdzikszą) część pokazałem, w następnych postach inne części Parku. Zobaczysz ile fajnych miejsc tam jest.

      Usuń