Okrutni miłośnicy zwierząt? Brzmi jak paradoks? Bynajmniej...
Okrutnicy...
Nudząc się po szkole lecz w całym swym ludzkim, kształtowanym wszakże przez tysiąclecia, geniuszu, nie potrafiąc wymyślić żadnego pożytecznego zajęcia, grupka młodzieńców siedziała na ławeczce pod blokiem. Pod ich czaszkami, w miejscu gdzie powinien znajdować się mózg, ziała tak wielka pustka, że gdyby strzelić z otwartej dłoni w ich głowy, echo by im zęby wybiło. Jedyną, w ich mniemaniu twórczą, czynnością jaką przejawiali było plucie na odległość, rozbijanie butelek o pobliski kontener ze śmieciami, wydrapywanie jakiegoś wulgaryzmu w ławeczkowym drewnie...
Leniwie mijały godziny. Od czasu do czasu, dla podtrzymania iluzji atmosfery fajnego spędzania czasu, ten lub tamten, rzucał odkrywcze "K..., ale nuda". Dostrzegli wychudzoną, bezdomną kotkę, przemykającą niepewnie pod żywopłotem.
Pomiędzy uszami jednego z nich, w tej bezkresnej wydawałoby się pustce, zapaliła się iskierka. Niewielki ognik, który można by uznać za narodziny myśl jakiejś. "Chłopaki, zabawimy się!". Zeskoczyli z ławki, pobiegli za przerażoną kotką, osaczyli ją w jakimś zaułku. Dalej wydarzenia potoczyły się szybko.
Po czaszkami kolejnych zaczęły zapalać się iskierki. Każdy zapragnął wykazać się inicjatywą, zaimponować pozostałym. "Podpalmy kota! Przyniosę z piwnicy rozpuszczalnik.", "Wrzućmy kota do mrowiska, nakryjmy wiadrem, zobaczymy czy mrówki zjedzą go żywcem.", "Wyrwijmy ogon!", "Obetnijmy uszy!", "Utopmy w rzece!", "Wlejmy mu rozpuszczalnik do pyska"...
Znacie to, prawda? Niemal codziennie media donoszą o takich przypadkach. Każdy z powyższych pomysłów na zadanie cierpienia zwierzęciu został gdzieś, przez kogoś zrealizowany. Wczoraj, dzisiaj... jutro dowiemy się o czymś nowym. W zadawaniu cierpienia innym, ludzka pomysłowość nie ma granic. Jeśli wyobrazicie sobie najbardziej wyrafinowaną, odrażającą i bestialską rzecz jaką człowiek może wyrządzić innym (czy to ludziom, czy braciom mniejszym), to wiedzcie o tym, że ktoś, gdzieś, kiedyś to naprawdę uczynił, bądź uczyni w bliższej lub dalszej przyszłości.
Jakie myśli Wam przychodzą do głowy, gdy czytacie takie przerażające wiadomości. Okrutne prawda? Podłe? Nieludzkie? Odrażające! Co myślicie o takich ludziach? Zwyrodnialcy? Barbarzyńcy? Bestie!
Miłośnicy...
Kobieta. Trzydziestopięcioletnia. Trochę nawet ładna, a mimo to jeszcze nie w ciąży. Nazwijmy ją jakoś. Oto, ja Ciebie chrzczę... Matylda. Trochę ładna Matylda jest posiadaczką całkiem ładnych zwierząt.
Dwa koty, pies, papużka. Matylda w ogóle jest miłośniczką zwierząt. Przynajmniej ma takie o sobie mniemanie. Znajomych katuje opowieściami, jak to jej piesek Fafik posłusznie aportuje, Pusia Jeden cudownie mruczy, a Pusia Dwa nauczyła się korzystać z ubikacji. A papużka... no cóż, zostawmy papużkę, bo poza wyrywaniem sobie piórek to akurat niczego godnego wspomnienia akurat nie czyni.
Matylda prowadzi bloga. O swoich zwierzętach, a jakże! Codziennie wstawia tam nowe zdjęcia swoich słodziaczków, w nowych postach opisuje jak jej "słitaśne" futerka śpią, co jedzą, "na co one paczą"... Matylda udziela się też na wielu forach internetowych poświęconych psom i kotom. Na papużkowym forum, jednak jakoś nie bardzo....
Jednozdaniowo przeważnie ("jaki piękny koteczek", "zupełnie jak mój") komentuje wpisy innych. Zaś na wszelkie przejawy okrucieństwa wobec zwierząt reaguje z oburzeniem, dzieli się z innymi swymi poglądami, wyraża zdecydowany sprzeciw wobec ludzkiego barbarzyństwa, podkreśla, że po przeczytaniu takiej wiadomości nie może spać, nie może jeść, szlocha po nocach, a takim zwyrodnialcom uczyniłaby to samo co oni zrobili biednemu zwierzęciu...
Matylda kocha swoje zwierzęta, kupuje im zabawki (trochę nie ma czasu, by się z nimi bawić, ale może pobawią się same), karmę suchą, karmę mokrą, ubranka nawet, bo tak "słitaśnie" w nich wyglądają. Matylda uważa swoje zwierzęta za najpiękniejsze i najmądrzejsze na świecie... Trochę denerwuje ją tylko, że Pusia Jeden i Pusia Dwa drapią pazurkami jej meble, firanki, kanapę, Fafik zaś szczeka a czasem nawet wyje, na co skarżą się sąsiedzi...
Matylda wykształconą kobietą jest. Studia skończyła, tytuł magistra zaocznie uzyskała, fachowcem od administracji i zarządzania mienić się może. Językiem polskim w mowie i piśmie na przyzwoitym poziomie się posługuje, rozwiązanie swych problemów szybko więc znalazła. Ileż to w internecie zacnych porad, książki fachowe w formie e-booka powszechnie dostępne, a i inni miłośnicy zwierząt, tak samo kochający zwierzęta jak Matylda, podpowiedziami i poradami dzielą się z innymi. "Jak kotu usuniesz chirurgicznie pazury, to drapać mebli nie będzie miał czym", "Psom struny głosowe się fachowo podcina, kłopotu z nieznośnym szczekaniem tym samym pozbyć się można"...
Dwie historie... jeden dla mnie wniosek...
Jednakoweż to dla mnie sk....syństwo...
Trzęsie mnie, gdy czytam o różnych sposobach ułatwiania sobie życia przez ludzi, bez refleksji jednak żadnej nad zwierzakami, którymi te osoby się "opiekują". Usuwanie chirurgiczne/wyrywanie pazurów czy podcinanie strun głosowych jest zwykłym barbarzyństwem i sk...syństwem wobec zwierząt. Szkoda, że ich (znaczy ludzi) rodzice nie wpadli na taki np. pomysł, by w dzieciństwie okaleczyć im struny głosowe, zaszyć odbyty, zakneblować i w kaftan bezpieczeństwa ubierać, bo przecież dzieci płaczą, ryczą, srają i psocą na potęgę!!! Tym samym, sąsiadom, którym przeszkadza moja muzyka, powinienem chyba przebić bębenki w uszach, żeby nie przeszkadzał im ani mój wiking metal, ani miauczenie kota, ani ujadanie psa, gdybym go kiedyś miał posiadać...
W dawnych czasach, gdy z kocich futer szyto ubrania jeszcze i w cenie były ładne, zadbane skórki z kotów, często właściciele szczególnie pięknych kotów stosowali różne praktyki, by ich koty nie wychodziły na zewnątrz i nie padły ofiarą łowców skórek... np. przypalano im sierść, by nie były już takie ładne lub obcinano uszy! Tamte czasy nazywamy ciemnymi wiekami... czy coś się zmieniło? Jak widać, nic a nic. Możemy mieć komputery, smartfony, statki kosmiczne, a w większości jesteśmy takimi samymi okrutnymi i beznadziejnie prymitywnymi prostakami!
Znów podpadnę tym wpisem, znów ktoś się obrazi. Ale barbarzyństwu i głupocie mówię, wręcz krzyczę NIE! Czemu nawet najokrutniejsze rzeczy, które robi się zwierzętom, próbuje się tłumaczyć, że to dla ich dobra? Czemu ułatwianie ludzkiego życia odbywa się kosztem cierpienia, robienia krzywdy zwierzętom? I to przez tych, którzy mienią się miłośnikami zwierząt... Co gorsza, niektórzy z nich są ekspertami od zwierząt. Książki wydają. Porad udzielają...
Strony
- Strona główna
- Spis treści
- Mr BALDRICK
- MEFISTO
- MORFEUSZ
- MOIRA
- MORGAN
- PISZCZAŁEK
- OJCZYMATKA
- Pająki
- Kącik wideo
- Gadżety I
- Gadżety II
- Zrób to sam
- PlaKOTy
- KOTmiksy
- Paszczowisko
- Pacjent: Mefisto
- Pacjent: Morfeusz
- Pacjent: Moira
- Pacjent: Piszczałek
- Pacjent: Baldrick
- Akcje i apele
- KAKTUSY
- Kocie gangi - gra o kotach
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okrucieństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okrucieństwo. Pokaż wszystkie posty
Subskrybuj:
Posty (Atom)