Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cats The Musical. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cats The Musical. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 października 2012

Mefisto w muzyce

Dziś trochę nietypowy post, niezbyt koci ale za to bardzo "mefistowaty". Ostatnio opisywałem jak to Heweliusz stał się Mefistofelisem (patrz: "Drugie życie Mefisto"). Przypomnę pokrótce skąd wzięło się jego imię.

Pierwszy człon imienia - Mefisto - mój kocur otrzymał na cześć upadłego anioła (mephostophiles – z greki "duch ciemności"), który w dziele Goethego toczy walkę o duszę doktora Fausta... będąc "częścią tej siły, która wiecznie Zła pragnąc, wiecznie czyni Dobro”. Drugi zaś - felis - w hołdzie wszystkim kotowatym...

Postać Mefistofelesa często pojawia się w kulturze, malarstwie, rzeźbie, pisarstwie i muzyce. Poświęcone są mu opery, sztuki teatralne, poematy a nawet gry komputerowe czy filmy. Jego obecność w tychże sztukach zbadamy innym razem - dziś zajmę się tematem muzycznym.

MEFISTO W MUSICALU "KOTY"

Zacznijmy od musicalu "Koty" skomponowanym przez Andrew Lloyd Webbera. Dzieło to miało premierę w 1981 roku i należy do najbardziej kasowych przedstawień w historii musicali, pobijając w swoim czasie rekordy długości nieprzerwanego wystawiania zarówno na West Endzie jak i na Broadwayu. Libretto tej musicalowej perełki opiera się niemal w całości na tomie poezji T. S. Eliota "Old Possum's Book of Practical Cats ("Koty. Praktyczny poradnik Starego Oposa") wydanym w roku 1939. Polecam ten tomik gorąco, znajdziecie w nim najpiękniejsze wiersze o kotach jakie kiedykolwiek napisano. Wspomnę tylko, że Stary Opos (tak przezywali T. S. Eliota jego koledzy) w przeciwieństwie do tradycyjnego przedstawiania kota jako rozleniwionego, słodkiego  mruczusia lub uczłowieczonych kocich bohaterów w stylu Kot w Butach, opowiada bardziej o "ukocionych" ludziach, ale też tworzy własną kocioprzestrzeń, zaludnioną przez koty o imionach "niewypowiedzianych", "niedopodziwianych" i "niepowydziwianych".

I tu na scenę wkracza nasz Mefisto. U Eliota w wierszu o kocie magiku, imię to przyjmuje postać Pan Mistofeles, w oryginalnym musicalu "Cats"  jest to Mr. Mistoffelees (określano czasem mianem Quaxo lub Misto), zaś w polskiej wersji Mefistofeliks.

Imię Mistoffelees/Mistofeles/Mefistofeliks pochodzi oczywiście od demona Mefistofelesa. W wierszu Eliota i musicalu "Koty" nie jest jednak przerażającym i podstępnym upadłym aniołem. To czarny jak smoła Kot - Magik, choć mały, tajemniczy i cichy, posiada zdolności magiczne i kuglarskie. Pan Mefistofeliks (będę tu używał polskiego odpowiednika zamiast Mistofeles/Mistoffelees) jest bardzo ważną postacią w musicalu. To on objaśnia widzom cel spotkania kocich rodów na złomowisku, gdzie toczy się akcja. Wykonuje też najtrudniejsze choreografie taneczne w całym przedstawieniu.

Oto piosenka, która o nim opowiada, a śpiewana jest przez kota Ram Tam Tamka (Rum Tum Tugger):


Poniżej wersja polska pochodząca z musicalu "Koty" w wykonaniu Teatru Roma (niestety tylko w wersji audio):


W poprzednim poście (patrz: "Drugie życie Mefisto") przedstawiłem wiersz Eliota, na podstawie którego powstał ten utwór, dziś prezentuję wersję musicalową tego tekstu:


MEFISTOFELIKS - KOT CZARODZIEJ (z musicalu Koty):

Wierz albo nie wierz
Przekonasz się wlot
Mefistofeliks to magik - nie kot

Zaśpiewajmy:
och! ach! to nie do wiary!
co za kot! - to istne czary!
Mefistofeliks nazywa się

Drobny kot i czarny jak tusz
Od koniuszka ogona do stóp
Nie ma szans, by obleciał go tchórz
I przez ścianę przenika jak duch
W kości grasz, ale daje ci w kość
Z talii wyjmie bez słów asa kier
Tracisz czas, kiedy on jak na złość
Mówi: ''mam dobrą łapę do gier''
Robi show z czego tylko się da
A srebrami żongluje jak klown
Łatwo potem stwierdzić ich brak
Ale nie myśl, że znikły do cna

Wierz albo nie wierz, lecz radę ci dam:
w przyszłym tygodniu odnajdziesz je sam

Zaśpiewajmy:
och! ach! to nie do wiary!
co za kot! - to istne czary!
Mefistofeliks nazywa się

Mój styl to w zasadzie bonton
Wychowanie odebrałem staranne
Wak w ogóle skromny ze mnie jest kot
I maniery mam nienaganne
Gdy zdrzemnąłem się raz przy kominku
Ktoś widział, jak idę przez dach
Może był to cień, ale cień w biały dzień
To dość, by obleciał cię strach
A dowodem, że tak robi czarodziej
- Co potwierdza ten fakt bez dwóch zdań -
Jest to, że szukany w ogrodzie
Kot w sieni smacznie spał

Wierz albo nie wierz
A jednak to on
Wyjął z cylindra sześć kociąt pod rząd

Zaśpiewajmy:
och! ach! to nie do wiary!
co za kot! - to istne czary!
Mefistofeliks nazywa się

Był kot i nie ma kota -
Oto kot na wagę złota
Mefistofeliks nazywa się

Zdecydowanie wolę oryginał - umieszczę go raz jeszcze, ale w komentarzu pod postem, by nie robić zamieszania. Również w warstwie muzycznej bardziej odpowiada wersja z oryginalnego musicalu "Cats". Polskie piosenki z musicalu brzmią troszkę jak dla dzieci. Natomiast dla odmiany kostium Mefisto zdecydowanie lepiej prezentuje się w wersji polskiej. W oryginale chyba zbyt dosłownie wzięto pod uwagę wiersz Eliota ("czarny od uszu do czubka ogona") i ubrano Mefistofeliksa w czarny frak, w którym wcale nie wygląda magicznie tylko jak... kelner. W innych scenach, gdy wykonuje sztuczki magiczne doczepiono mu czarny płaszcz z wczepionymi migającymi światełkami, co również według mnie wygląda dość tandetnie.

Nie wiem dlaczego jego postać w różnych wersjach musicalu stawała się coraz bardziej marginalizowana. W pierwszych londyńskich przedstawieniach Mefistofeliks wykonywał kilka utworów, potem te role przejęły inne koty, w niektórych wersjach zmieniono mu nawet imię na Quaxo. Może dlatego, że wykonując dużo skomplikowanych i z pewnością wyczerpujących elementów tanecznych aktorzy nie radzili sobie ze śpiewaniem.

Więcej o musicalu "Koty" napiszę innym razem, bo ta widowiskowa perełka zasługuje na osobny post. Postaram się przedstawić wtedy całą sztukę, libretto, poszczególne piosenki i postaci tam występujące.



MEFISTO W MUZYCE POWAŻNEJ

Wspominany przeze mnie dramat "Faust" Johanna Wolfganga von Goethego stał się inspiracją dla wielu artystów, m.in. dla Franciszka Liszta. Jego "Symfonia Faustowska w trzech obrazach" uznawana jest za najdoskonalsze z dzieł symfonicznych tego węgierskiego kompozytora. Trzecia część symfonii nosi tytuł Mefistofeles (pozostałe to Faust i Małgorzata).


Mefisto u Liszta występuje również w jego czterech walcach. Poniżej prezentuję chyba najbardziej znany, opatrzony numerem 1:



MEFISTO W HEAVY METALU

Nikogo nie zdziwi, że postać mrocznego Mefistofelesa, znajdziemy w wielu utworach metalowych. Przedstawię poniżej dwa ulubione. Pierwszy, który już kiedyś prezentowałem nazywa się "March of Mefisto". Wykonuje go power metalowa grupa Kamelot.


Piękny, potężny i majestatyczny utwór, prawda? Bardzo lubię takie metalowo-symfoniczne granie, ale najbardziej z utworów z Mefisto w roli głównie podoba mi się ten pochodzący z płyty "Irreligious" zespołu Moonspell, a zatytułowany po prostu "Mephisto":



MEFISTO W MUZYCE POPULARNEJ:

Obecność demonicznego Mefistofelesa w muzyce metalowej wydaje się być jak najbardziej naturalna. Ale jego motyw znajdziemy również w spokojniejszej muzyce, nazwijmy ją dla uproszczenia muzyką popularną. Jest obecny np. w utworze transowej Enigmy (płyta "A Posteriori"):


A pamiętacie pana Falco? To taki austriacki wokalista, przez jakiś czas dosyć popularny również u nas w latach 80-tych. Ot taka śmieszna gwiazdka sezonowa. Pan ten porwał się kiedyś na utwory... Mozarta, które przedstawił w popowej wersji. Poniżej obejrzeć możecie koncertową wersję jego utworu "Dance Mephisto"... po niemiecku... i z udziałem orkiestry symfonicznej :)



Ogłoszenia parafialne:


1. Na początku przykra wiadomość. Krysia z "Klubu Kota Jasna 8" trafiła kilka dni temu do szpitala na kardiologię. Nie mamy od tego czasu od niej żadnych wieści. Mamy nadzieję, że wszystko jest/będzie w porządku i Krysia niedługo wróci do zdrowia, do domu i do swych czworonożnych podopiecznych. Ściskamy kciuki i pazurki za jej szybki powrót do zdrowia. Krysiu, cała blogowa kociosfera wspiera Cię duchem i myślami.

2. Wspominany już "Spis powszechny zwierzolubnych", który zorganizowała Ania Wrocławianka z bloga "Za moimi drzwiami" zyskał drugie logo, tym razem prostokątne z dodanymi kilkoma zwierzakami na arce (w tym "uproszonym" przez Ninkę króliczkiem):


Przypomnę, że do Wielkiej blogowej rodziny zwierzolubnych można zapisywać się cały czas.