Mefisto Mefistofelis
Płeć: kocur
Rok urodzenia: 20.01.2010 (?)
Data adopcji: 20.10.2011
Rasa: europejska
Umaszczenie: czarne
Data śmierci: 16.05.2015
Mefisto miałby dziś:
Rok urodzenia: 20.01.2010 (?)
Data adopcji: 20.10.2011
Rasa: europejska
Umaszczenie: czarne
Data śmierci: 16.05.2015
Mefisto miałby dziś:

Mefisto, przygarnęliśmy ze schroniska dla bezdomnych zwierząt w dniu 20.10.2011 r. (umowa adopcyjna datowana na dwa dni wcześniej). Był wówczas około dwuletnim kocurem czarnym jak sutanna klechy umaszczeniu z nieprzystającym do niego imieniem... Heweliusz. Na zdjęciach prezentował się dosyć diabolicznie - zbójeckie kły, zawadiackie spojrzenie - od razu widać było, że to kocur z charakterem i daleko mu od wizerunku kanapowego śpiocha i żarłoka...
Mefisto (wówczas Heweliusz) na zdjęciach ze schroniska
(październik 2011 r.):
(październik 2011 r.):
W schronisku, z którego go przygarnęlismy opisywany był tak:
"Heweliusz to kocur o niby - twardym i niby - nieustępliwym charakterze. Jednak pod wpływem odrobiny czułości z tygrysa przekształca się w potulnego kotka. Najczęściej usytuowany blisko drzwi wejściowych stara się wymruczeć sobie właściciela. Co dotychczas kończyło się dla niego wielkim niepowodzeniem".
Takiego go też tam pierwszy raz ujrzeliśmy, zaczajonego przy furtce wejściowej, częściowo zlęknionego, trochę zaciekawionego, ale też pełnego wojowniczej dumy z błyskiem pirackiego szelmostwa w oku. Zrozumiałem, że jego stałe niemal rezydowanie przy wejściu, nie było próbą wymruczenia sobie nowego właściciela, lecz czekaniem na okazję, by stamtąd prysnąć. Przycupnięty przy furtce rebeliant obmyślał szczwany plan wielkiej ucieczki.
Pierwsze z nim spotkanie potwierdziło to co podpowiadało mi serce oglądając jego zdjęcia jeszcze na stronie schroniska. To ten, jedyny, mój! Charakterny łobuz. Duch niespokojny, typ niepokorny, buntownik, łobuz, mały diabełek, słodki drań... Gdybym miał opisać jakie wrażenie na mnie zrobił, musiałbym się posłużyć słowami, których malowniczo użył Cormac McCarthy:
"Niżej w grotach upadłego światła sunie po bruku z kamienia na kamień kot, przypominający plamę płynnej czerni, jakby przyszytą do własnego gwałtownie odwróconego odbicia na ciemnej od deszczu ulicy i znikającą po chwili jako kot i kontrkot pośród spękanych murów"...
Jedyne co mi nie pasowało do jego wizerunku to nadane mu w schronisku imię. Wprawdzie Heweliusz to imię godne, dostojne, pochodzące od jakże zacnego naukowca, wybitnego astronoma i konstruktora, lecz nie dla takiego charakternika jakim jawił mi się ten arcyciekawy kocur. Długo nie musiałem łamać sobie głowy nad wyborem imienia dla tej złożonej z materii, antymaterii i fanaberii istoty. Wystarczył jeden rzut oka na tą żywą plamę płynnej czerni z obnażonymi kłami, jedno drgnienie serca, by powołać do życia Mefistofelesa...
...a właściwie Mefistofelisa. Pierwszy człon imienia - Mefisto - kocur otrzymał na cześć upadłego anioła (mephostophiles – z greki "duch ciemności"), który w dziele Goethego toczy walkę o duszę doktora Fausta... będąc "częścią tej siły, która wiecznie Zła pragnąc, wiecznie czyni Dobro”. Drugi zaś - felis - w hołdzie wszystkim kotowatym...
W podobnych wariacjach to imię występuje w wierszu T.S. Eliota ("Pan Mistofeles") oraz w musicalu "Koty" jako Kot Czarodziej czyli Mr. Mistoffelees/Mefistofeliks/Mefistofelis...
PAN MISTOFELES (T.S. Eliot)
Czy znacie Pana Mistofelesa,
Oryginalnego Kota-Magika?
Nie ma co drwiąco uśmiechać się: znika
Wszelka wątpliwość, bo wiecie, że sam
Swe sztuki z własnej głowy wykrzesał,
Że jego magia jest w mieście znana
I on monopol i patent ma na
Produkowanie sztuk ekscentrycznych
I kreowanie złudzeń optycznych.
W kuglarstwie i żonglerstwie
Czy prestidigitacji
Nie da się złapać na szalbierstwie.
Wymknie się egzaminacji -
I nawet sztukmistrz największy czerpać może nauki,
Kiedy Pan Mistofeles swe produkuje sztuki:
Et voilá!
Szepczemy: aa!
To nie do wiary,
Po prostu czary,
Nie, tego już za wiele!
Nie ma drugiego
Tak magicznego
Kota, jak Pan Mistofeles!
Jest spokojny, mały i jak smoła
Od ogona po oczy swe kocie;
Przez najcieńszą szczelinę przejść zdoła,
Po najwęższym spaceruje płocie,
Umie z talii każdą wybrać kartę,
W kości gra równie zdradziecko -
I zawsze cię oszuka, że niby myszy szuka,
A ty mu wierzysz jak dziecko.
Zna każdą sztuczkę i trik
Z kłębkiem włóczki lub gąbką do mycia;
Gdy nagle widelec ci znikł
I przysięgasz, żeś właśnie go widział,
Przecież leżał na stole chwilę temu króciutką -
Po tygodniu go znajdziesz na trawniku przed furtką!
Nieuchwytny, trzyma się z daleka
I na pozór nieśmiały ogromnie -
Gdy głos jego aż z dachu dobiega,
On się grzeje w pokoju przed ogniem.
Kiedy słychać jego głos w pokoju,
To po dachu właśnie sobie chodzi
(Choć słyszymy wyraźnie, że t u t a j miauczy właśnie),
Co tylko niezbicie dowodzi
O jego magicznej potędze;
I nieraz go długo wołają,
By wracał z ogródka czym prędzej,
Gdy właśnie śpi w domu jak anioł!
Ten kot fenomenalny nie dalej jak wczoraj
Siedmioro z kapelusza kociąt wyczarował!
Et voilá!
Szepnęliśmy: aa!
To nie do wiary,
Po prostu czary,
Nie, tego już za wiele!
Nie ma drugiego
Tak magicznego
Kota, jak Pan Mistofeles!
Nikt już z Was nie ma chyba wątpliwości, że trafniejszego wyboru imienia nie mogłem dokonać?
Mefisto - początek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz